poniedziałek, 28 maja 2012

13

                                                  **** Jessica****
Oderwałam się od Zayna. Lou i on się dziwnie na mnie patrzyli. Kątem oka widziałam że Harry stał w bezruchu.  Pokiwałam na niego głową i znów zaczął biec do pokoju.
- Jessica.... Yyy....Co to było?- zapytał zdziwiony mocno Zayn. Nie miałam pojęcia co robić.
- Ale co?- zaczęłam udawać idiotkę.
- No ten pocałunek.
- Jaki pocałunek? Powaliło cie?
- Całowałaś przed chwilą Zayna!- wykrzyczał mi Louis z dziwną miną.
- POWALIŁO WAS! Jak już wam wrócą mózgi to zadzwońcie.- powiedziałam pokazując palcami telefon i idąc na schody. Widziałam że chłopaki wzruszają ramionami i ruszają za mną po schodach. Skręciłam do mojego pokoju. Weszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Wyjęłam mojego iPhone z torebki.
1 wiadomość od Justin. Od razu ją kliknęłam. I miss you. Uśmiechnęłam się pod nosem. Odłożyłam telefon na półkę obok łóżka i poszłam się przebrać. Włożyłam na siebie jakiś dres i związałam niechlujnie włosy w koczka. Zeszłam na dół. Nie było tylko Harrego. Wszyscy grali na konsoli. Postanowiłam pogadać z Alice.
- Jessica, zasłaniasz!- powiedziała Alice.
- Ja?! Ja wam nie zasłaniam. To wy siedzicie teraz w cieniu mojej zajebistości. No a tak poza tym to muszę pogadać z Alice.
- O czym?- zapytał Zayn nie odwracając wzroku od telewizora.
- O smerfach.- odpowiedziałam całkiem poważnie. Alice wstała z kanapy i poszłyśmy na górę, do mojego pokoju.
- Alice co ty wyprawiasz?
- No grałam sobie na konsoli.
- Ja się pytam o romans!
- Miki, ja nie potrafię wybierać! Kocham ich obu.
- Ranisz teraz Zayna. Musisz wybrać! Słuchaj, w weekend jedziemy z Beyonce nad jakieś jezioro w celu "zintegrowania się" z innymi uczestnikami z programu. Masz więc czas do wyjazdu. - powiedziałam jej i wstałam z łóżka.
- Jessica. Zawołaj tu Harrego.
- Do mojego pokoju?!
- Tak!

                                                       ****Harry****

Graliśmy z chłopakami na konsoli. Kiedy przyszła po mnie Jessi. Poszedłem za nią, b powiedziała że Alice chce ze mną pogadać. Weszliśmy do jej pokoju. Alice stała przy oknie.
- Zostawię was samych.- powiedziała Jessica i zamknęła drzwi. Uśmiechnąłem się czulę do Alice i ją przytuliłem. Ona nie wiem czemu odepchnęła sie ode mnie.
- Hej, co jest?- spytałem ze smutną miną. Ona siadła na łóżku i wzięła mnie za rękę.
- Harry ja nie mogę dłużej zdradzać Zayna. Wiem że to co zdarzyło się pomiędzy nami jakąś godzinę temu, ale ja kocham właśnie jego. Przepraszam.
- Ale powiedziałaś że go nie kochasz.
- Nidy tak nie mówiłam!
- Mówiłaś. Więc wybierasz tego luzera?
- To nie jest luzer, raczej ty nim jesteś.
- O serio?
- Tak, wiesz Zayn jest od ciebie lepszy we wszystkim.- Zapanowała niezręczna cisza,więc o tym chciała ze mną porozmawiać. Po prostu wyszedłem z jej  pokoju trzaskając drzwiami. Nie byłem zły ,byłem raczej wściekły. Jest lepszy? On? Z kim ja chodziłem... Teraz mam prawdziwą dziewczynę. Robin. To ją kocham. Poszedłem do mojego pokoju wziąłem telefon i napisałem sms'a do Robin.
Mam na ciebie ochotę. Jedziesz ze mną na weekend, nad jezioro? Nie mineła może minuta a ja już dostałem nowego sms'a od mojej dziewczyny;
Oczywiście że tak. Muszę ci coś powiedzieć. Dowiesz się podczas wyjazdu.Ciekawe co ma na myśli.

                                                  Dzień wyjazdu

                                                     ****Louis****
 Jessica zaczyna mi się podobać. Takie zwykłe zauroczenie. Właśnie jedziemy limuzyną nad jezioro gdzie ma być emitowany jutro wieczorem pierwszy odcinek Walki o Gwiazdę. Alice cały czas kiedy widzi Harrego całuję namiętnie Zayna. Właśnie dojechaliśmy. Pierwsza wysiadła B. Szofer wyciągną nasze bagaże, a Beyonce poszła do recepcji. Po chwili wróciła.
- Macie to dwa kluczyki, ja będę w pokoju z innymi mentorkami. Jak coś to dzwońcie. - dała jeden kluczyk dziewczynom a nam drugi. Pobiegliśmy do pokoi. Ja wpychając się na chama przed Harrego i Zayna zająłem najlepsze łóżko. Rzuciliśmy walizki na nasze łóżka i poszliśmy zobaczyć jezioro.
Kiedy tam doszliśmy zobaczyłem Alice i Jess rzucających kamienie do jeziora. Był piękny zachód słońca. Siedliśmy obok nich. Nagle Jessica wstała i gdzieś podbiegła. Po chwili wróciła z Agnes i Niall'em.
- O hej! - krzyknąłem do nich wstając i trzepiąc spodnie.
- Hejka! Co wy tu robicie?- powiedział Harry powoli podnosząc się z ziemi.
- Wiecie, ja Agnes i Juliet dostaliśmy propozycję wystąpienia w tym samym programie co wy.- powiedział Niall
- Naprawdę?! Super! A w czyjej jesteście drużynie?- zapytała Jessica.
- Katy Perry. Ej wiecie co zaraz mamy próbę, ale może spotkamy się jutro ok? I obgadamy co tam u was, jak po wypadku co u Zayna i Alice - Alice się teraz wtuliła w Zayna, a Agnes się uśmiechnęła.-
No i o waszych nowych stylówach.- powiedziała Agnes.
- Ok, to do jutra!- powiedział radośnie Harry, a Agnes i Niall sobie poszli.
- Nie wiedziałem że im te ktoś coś proponował. - zagadnąłem.
- No ja też nie. - odpowiedział Harry. Po 15 minutach wszyscy się rozeszli do domków. Umówiliśmy sie z dziewczynami o 23 w naszym domku.



                                                              *


Dochodziła 23. Siedziałem z chłopakami i gadaliśmy o niczym. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Otworzył Harry. Po chwili w drzwiach zobaczyliśmy normalnego wzrostu lalunie o niebieskich włosach. To była Robin.
- Hej wiecie że Robin mi dziś powiedziała że też występuje w tym programie?- powiedział uradowany Loczek.
- A żeby tu wystąpić nie trzeba mieć talentu do śpiewania?- zagadnąłem pod nosem. Usłyszał to tylko Zayn i uśmiechnął się pod nosem. Po chwili ktoś znów zapukał. To pewnie dziewczyny. Poszedłem otworzyć. Tak to one.
- Hej Luluś!- powiedziała Jessica i pocałowała mnie w policzek. Dziewczyny weszły do pokoju. Jessica stanęła jak wyryta na środku pokoju.
- Co ty tu robisz?- zapytała się patrząc z pogardą na Robin.
- Po pierwsze jestem u swojego chłopaka, a po drugie...
- Chłopaka?- zapytała Alice podnosząc lekko jedną brew do góry, patrząc się na Harrego.
- Tak chłopaka.- powiedział i pocałował namiętnie Robin. Alice siadła na kolanach Zayna i też nie pozostawała w tyle za Robin i Harrym.  Jessica siadła obok mnie i obserwowała tą cała sytuacje z miną What The Fuck? Po mniej więcej minucie, Jess przerwała tą ciszę i odgłosy mlaskania.
- A po drugie?- zadała pytanie Robin. Ona odkleiła sie od Harrego i powiedziała:
- Też jestem w tym programie. W grupie Katy Perry. - powiedziała i znów przykleiła sie do Harrego. Alice widząc to znów całowała Zayna. Widziałem jak Jessica się powoli denerwuje.
- Ooo, tylko się nie połknijcie!- krzyknęła. Ale nikt jej nie słuchał.
-  Dobra, nie to nie! Chcesz się całować Lu? Nie możemy pozostać w tyle?- zamurowało mnie. Przecież teraz mi sie podoba.
-Yyy, ja, yyy, co?- wymamrotałem.
- Oj zamknij się i całuj!- powiedziała Jessi a chwile później siedziała już na mich kolanach zręcznie się ze mną całując.

sobota, 19 maja 2012

12

                                                     **** Jessica****
Zayn i Harry. Jak to ładnie brzmi. Zayn i Harry w końcu się pogodzili. Oczywiście dlatego, że wygłosiłam im mój piękny referat na temat przyjaźni który znalazłam w internecie. To też po części, zasługa Alice. Powiedziała że odbierze sobie życie jeśli się nie pogodzą. Tak więc... widać że to tylko przez mój referat się pogodzili. Zaraz mam randkę z Justinem. I muszę szałowo wyglądać.- pomyślałam. Podeszłam do mojej szafy. Wszystkie rzeczy są takie inne. Nie mam się w co ubrać!!! Zaczęłam grzebać w szafie głębiej. W końcu wyciągnęłam z niej białą koronkową mini, jeansową kurtkę i szare podkolanówki. Dumna ze swojej zdobyczy, pognałam do łazienki. Położyłam ciuchy na szafkę, otworzyłam tusz do rzęs i usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju.
- Wiesz co Jess, życie jest piękne. - odpowiedziała uradowana czymś Alice, rzuciła mi się na moje łóżko biorąc do ręki jakąś gazetę którą czytałam. Odłożyłam tusz do rzęs i podeszłam do niej mówiąc:
- Wiem, wiem. Przyszłaś mi zachwalać jakie masz cudowne życie czy coś innego? Bo masz 2 minuty.
- Zayn powiedział mi że mu na mnie zależy i chce być ze mną. I ma w nosie to że całowałam Harrego, bo mnie tak mocno kocha. Achhhhh. - powiedziała uradowana Alice rzucając mi w twarz gazetą.
- Świetnie! Będziecie mieli razem  gromadkę dzieci i domek na farmie ale już sobie idź!- powiedziałam wypychając ją zza drzwi.
- Miki* A co ty mnie tak wyganiasz, umówiłaś się z kimś? - dziewczyna się szatańsko uśmiechnęła wpychając się znów do mego pokoju.
- Tak z Kubusiem Puchatkiem, no a kiedy sobie wszystko już wyjaśniliśmy to możesz już iść. - Nagle jak na nieszczęście zadzwonił mi telefon.
- Odbierz. - powiedziała Alice, krzyżując ręce na piersiach. Pokiwałam znacząco głową w lewo i prawo. Wtedy na całe szczęście telefon przestał dzwonić.
- Jessi, czemu nie odbierasz? Tęsknie za tobą i nie mogę się doczekać się naszej randki. Tylko nie wkładaj obcasów. - To był Justin. Alice popatrzyła się na mnie znacząco. Chyba na szczęście nie wiedziała kto to dzwonił. Zaraz, to znaczy że tylko Harry i Lou wiedzą że chodzę z Justinem. Kurde, jestem z Alice tak blisko, a przez tydzień nie powiedziałam jej o Justinie. Musimy to nadrobić, ale nie teraz. Kiedy zaczynam gadać z Alice o chłopaku ( a szczególnie moim ) To z Alice taka rozmowa trwa minimum godzinę. Spojrzałam się kątem oka na zegarek. Justin przyjeżdża po mnie o dziewiętnastej , a jest już osiemnasta. Nie zdążę!
- Nie powiesz mi kto to, wiem. Tak więc pogadamy później.- powiedziała Alice i zaczęła wychodzić z mojego pokoju. Była już przy drzwiach gdy głos z telefonu odezwał się jeszcze raz;
- O zapomniał bym, twój kochany Justin. - Alice momentalnie się odwróciła z wielkim podniesionym do góry bananem na twarzy.
- Justin, powiadasz? Czekaj a to nie twój były?
- Alice, tak to mój były. Jesteśmy ze sobą znowu od tygodnia. Tak, nie powiedziałam Ci o tym od tygodnia. Tak, to z nim mam teraz randkę i teraz muszę się na nią wyszykować więc daj mi stąd wyjść. - powiedziałam na jednym wdechu powoli oddalając się do łazienki, nie przestając się patrzeć na Alice.
- Spoko.- odpowiedziała i wyszła z pokoju. Zdziwiło mnie to, ale postanowiłam nie marnować cennego czasu. Podbiegłam do moich głównych drzwi w pokoju i zamknęłam je na klucz. Potem poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Potem przebrałam się i pomalowałam się tak jak uczyła mnie Beyonce. Wyszłam z łazienki, wzięłam telefon i wyszłam z pokoju.
Na dole w salonie wszyscy siedzieli i coś oglądali.
- Jessica, ładnie wyglądasz.- powiedział Harry.
- Wiem.- odpowiedziałam.
- Gdzie idziesz?- zapytał zaciekawiony Lou
- Do Justina.- odpowiedziałam. Lou przybrał złą minę. Siadłam mu na kolana i powiedziałam;
- Lou, kochanie wiem że jesteś zazdrosny, ale...
- Ja zazdrosny?! O ciebie?! Hahaha... A teraz spadaj z moich kolan bo mi zasłaniasz.
- Ja ci nie zasłaniam. Ty masz porostu fuksa, bo siedzisz u cieniu mojej zajebistości.- wszyscy zacieli się śmiać.
- Tommo, mam ochotę się napić wina. Idziemy do sklepu?- zapytał Zayn.
- Dobra ale na piechotę. - odpowiedział Lou. Minęło może z 10 minut, a ja i Justin byliśmy już w jego samochodzie, a Lou i Zayn szli do TESCO. Tesco jest tak z mniej więcej z trzy kilometry od nas, więc będą iść tam długo.


                                                         **** Alice ****
Wszyscy się szybko rozeszli. Chciałam iść z Zaynem i z Louisem do sklepu, ale mi nie pozwolili. Głównie chciałam iść, dlatego żeby nie zostać z Harrym sam na sam. Jak na razie jest dobrze, oglądamy film i nic się nie dzieje.  Nagle film się skończył. Nie wiem nawet jak się skończył. Byłam skupiona na myśleniu jak się wymigać z tego domu, albo coś żeby tylko nie być z Harrym.
 Poczułam, ciepłe przeszywające mnie powietrze od środka. Spojrzałam się w prawo. Harry całował mnie po szyi. Odepchnęłam go od siebie.
- Co ty robisz? Nie rozumiesz że ja jestem z Zaynem i to jego kocham.- wydzierałam się wstając z kanapy. Harry niebezpiecznie do mnie podchodził, a ja się oddalałam do tyłu, aż trafiłam na ścianę.
- Wiem że masz do mnie słabość- wyszeptał mi na ucho.
- Nie potrafię patrzeć na ciebie i Zayna.
- Harry...
- Proszę nic nie mów.- zatkał mi ręką usta.
- Alice proszę romansuj ze mną. Nikt się nie dowie.- Odsunęłam jego rękę z moich ust.
- Harry, ja nie mogę.- wypowiedziałam to zdanie i popatrzyłam się głęboko w oczy Harrego. Teraz dostrzegłam co czują wszystkie jego fanki. Zaczęłam go całować bez namysłu. Harry wziął mnie na ręce i zaniósł do mojej sypialni. Rzucił mnie na łóżko...


                                                      **** Jessica ****
Jestem już od dwóch godzin na randce z Justinem. Najpierw pojechaliśmy na plaże zobaczyć zachód słońca, potem do kina, a teraz siedzimy we włoskiej knajpce. Z dala od paparazzi. Jest jak romantycznie.
- Jessica, wiesz bo ja chcę Ci coś powiedzieć.
-Słucham.
- Kocham Cię.- powiedział Justin. Wstała i namiętnie go pocałowałam. Odwzajemnił to. Jego dłonie błądziły po moich plecach.
- Jedźmy do mnie.- wyszeptał mi do ucha. Wziął na ręce i poszliśmy do samochodu. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
- Jessica? Słuchaj musisz mi uratować życie. Właśnie siedzę w moim pokoju z Harrym
- Z Harrym? Alice to ty? Co ty robisz z Harrym? Wykładałaś mi niedawno jaka jesteś szczęśliwa z Zaynem.
- Jess, ja mam romans... Pomożesz mi? -powiedziała  Aliee zapłakanym głosem. Popatrzyłam na Justina on pokiwał głową.
- Odwiozę cię do domu.- powiedział. Wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam do słuchawki:
- Tak.
- Zayn jest w pokoju, a ja i Harry w łazience. - powiedziała Alice. Ja i Justin byliśmy już w samochodzie.
- Zaraz będę i coś wymyślę, a Harry w tym czasie weźmie swoje ciuchy i pobiegnie do swojego pokoju. A Hazza ma ze sobą ciuchy?
- Czekaj...
- Jeju, Jess Harry wziął ciuchy ale ja nie!
- Jesteś w sowim pokoju. Spokojnie. Już dojeżdżam zaraz będę.- powiedziałam i rozłączyłam się. Dojechaliśmy do mojego domu. pocałowałam Justina i wybiegłam z samochodu do domu.
- POMOCY!- krzyczałam kiedy już wbiegłam do domu. Zayn i Lou momentalnie zbiegli do mnie.
- Co się stało?- zapytali równocześnie. Popatrzyłam się na schody.
- Yyyy... Noga mnie boli!
- Ta po wypadku?- zapytał przejęty Zayn.
- Tak! - kątem oka zobaczyłam czmychającego Hareggo. Który nagle się... Potkną i zrobił tyle szumu że Lou się odwrócił. Na szczęście  Hazza zdążył się schować.
- Słyszeliście?- zapytał
- Nie.- udawałam głupka.
- Ja coś słyszałem- odpowiedział Zayn. Zabiję go kiedyś przez to co teraz powiedział.
- Pójdę to sprawdzić.- powiedział Zayn. Zobaczyłam że Harry podnosi się dopiero z ziemi.
- Ale ty nie możesz!- krzyknęłam.
- Dlaczego?- zapytal Lou.
- Bo.. Yyy...- wyjąkałam i pocałowałam Zayna, który właśnie się odwracał.
                                                                    
* Miki- tak mówi czasami Alice i reszta dziewczyn z Angels na Jessi, ze względu na jej tatuaż na kostce


piątek, 18 maja 2012

11

                                                           **** Alice ****
Oderwałam się z objęć Harrego i odskoczyłam z jego łóżka szpitalnego. Widziałam jak Zayn'owi zaczynają napływać łzy do oczu. Rozpłakałam się.
- Zayn, to nie tak jak myślisz. Kocham Cie.- krzyczałam do niego płacząc równocześnie.
- Wiesz co mów to komuś innemu. - powiedział do mnie Zayn. Patrzył się na mnie tak okropnie.
- Zayn.- powiedział Harry ale przerwał mu Zayn;
- Zamknij sie idioto. Jesteście siebie warci.- powiedział. Spłynęła mu łza po policzku. Wyszedł z pokoju.
- Zayn!!!- krzyczałam za nim. Zrobiło mi się czarno przed oczami.
                                     
                                            
                                                          ****Harry****
Alice upadła. Wyrwałem z siebie te wszystkie kable i podszedłem do niej. Podeszła do nas zaraz jakaś pielęgniarka. Zrobiło się zamieszanie. Alice wywieźli gdzieś do jakieś sali. Po chwili przyszła do mnie jakaś pielęgniarka i powiedziała że Alice zemdlała. Była bardzo wycieńczona. Postanowiłem pójść resztkami sił do Lou i Jess. Szedłem długo. Zapytałem się po drodze gdzie leżą. Ona wskazała mi drogę. W końcu tam doszedłem.
- Harry? Co ty tu robisz?- zapytała Jessica. Wyglądała strasznie.
- Przyszedłem tu, bo muszę z wami pogadać.- powiedziałem. Jessica pokiwała na mnie ręką i kazał mi usiąść na swoim łóżku.
- Jess, co się stało z twoją nogą?- zapytałem.
- Mam naderwany jakiś mięsień, czy coś. Ale Harry co z tobą. Gdzie jest Zayn i Alice mieli się tobą opiekować. Ty jesteś po operacji i może ci się teraz coś stać i...
- Jessi nie rozpędzaj się tak.- zaśmiał się Lou.
- No właśnie chcę z wami o tym pogadać.
- O rozpędzaniu się?- zapytała Jessica z zamyśleniem.
- Nie nie o rozpędzaniu.- uśmiechnąłem się- bo widzicie, chyba się zakochałem.
- Jak to?! W Robin! Nienawidzę jej! Wiesz o tym dobrze!!!- wydarła się Jessi. No właśnie Robin. Nie mogę jej zostawić. Przecież chodzimy ze sobą od zaledwie kilku dni, ale ten pocałunek i Alice. Alice.. Przecież to dziewczyna mojego kumpla! Nie mogę mu tego zrobić.Ja nie mogę być z Alice. Ja mam dziewczynę. Nie teraz.
- Żartowałem.- odpowiedziałem Jessice. No bo co miałem jej powiedzieć? Wiecie kocham Alice ale jestem z Robin od niedawna i ją też kocham. A wam jak miną wypadek?
- Ja też jakoś nie lubię tej Robin- powiedział Boo Bear
- No właśnie!, dziwa jest!- powiedziała Jessica wymachując przy tym rękami.
- Nie nie jest!
- Oj dobra Harry jest dwa do jednego. Możesz nam powiedzieć gdzie jest Alice i Zayn?
- No właśnie!!!- krzyknęła Jess. Nie mogę ściemniać. Może jednak powiem im prawdę? W końcu Lou znam już od dawna a Jessi zawsze była moją przyjaciółką. Wiedzą o wszystkim.
- No bo...- pomimo że wiem że mi pomogą nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. Jessi i Lou spojrzeli się na mnie.
- Harry powiedz nam. W końcu przeżyliśmy wypadek! Chcemy wiedzieć czy może oni zajmują się jakimś twoim duchem który pozostał w pokoju a my mamy omamy.- powiedziała Jessica uśmiechając się do mnie.
- No bo ten... Zayn wyszedł bo ja ten... No... Ja się całowałem z Alice...- wyszeptałem. Spojrzałem się na Louisa i Jessicę. Zamurowało ich.
- Pocałowałeś Alice?- zapytał Louis z niedowierzaniem.
- No bo... Alice do mnie przyszła i płakała i wtedy to tak naprawdę ona mnie pocałowała i wtedy powiedziałem jej że ją kocham
- A kochasz?
- Wiesz Jessi, Alice jest piękna, utalentowana i mądra i ma takie ładne oczy, włosy nawet teraz i..- rozmarzyłem się. Wiem że Alice kocha Zayna i wypadek mieliśmy przez to że wyszliśmy z domu aby ich miłości dać za dość. Ale Alice... Ona nigdy mi się podobał do teraz.

                                                              *

                                             Tydzień później
                                                       ****Jessica****
 Przez ten tydzień wiele się pozmieniało. Alice i Harry zaczęli się unikać. Zayn nie odzywa się do Alice. My wyszliśmy ze szpitala. Za tydzień pierwszy odcinek walki o gwiazdę. Ja muszę chodzić w jakimś specjalnym "gorsecie" na nogę. Mieliśmy już pierwszą próbę z Beyonce. Ja oficjalnie chodzę z Justinem. Louis go nie lubi. Nie wiem dlaczego. Okazało się że Princessa o której zapomnieliśmy. Schowała się podczas wypadku pod fotel i dzięki temu nic się jej nie stało. Teraz ja Zayn i Harry siedzimy w salonie i coś oglądamy. Nawet nie wiem co. Cały czas patrzę się na tych obu i patrzę czy zaraz się na siebie rzucą czy nie.
- Jessica, długo będziesz się tak na mnie gapić?- zapytał Zayn. Wzięłam miskę  popcornem który leżał na stoliki i zapchałam się nim mówiąc;
- Ja się na was nie patrzę. Oglądam film o...
- Zabójcy.- odpowiedział mi po cichu Harry.
- No właśnie o... Ja to serio oglądam?! Musimy to przełączyć!- Wzięłam pilota i przełączyłam na coś innego. Chłopaki się oburzyli, ale co mnie to. Włączyłam Modę na Sukces dla jaj. Oni pomyśleli że serio chcę to oglądać i zaczęli we mnie rzucać poduszkami. Śmiali się i w ogóle. Oni tacy fajni byli jako kumple. Kiedy Zayn zorientował się, że Harry też rzuca i się śmieje. To przestał. Harry też. Znów było sztywno.
- Możecie sobie w końcu to wszystko wyjaśnić?! Denerwujecie mnie! Alice przez was płacze, a z wami nie da się nic zrobić. Jeśli się nie pogodzicie zamknę was w szafie na dwa dni i będziecie musieli się do siebie odzywać.- wykrzyczałam im wstając z kanapy.
Harry popatrzył się na Zayna. Mulat odwrócił wzrok.
- Zayn przepraszam.- wyszeptał Harry
- Słuchaj stary, serio myślisz że wybaczę Ci ten pocałunek? Odbiłeś mi wszystkie moje laski. Po kolei. Wiedziałeś dobrze, że w Alice się kocham od dłuższego czasu. A ty ją porostu pocałowałeś?!
-Jeśli masz zamiar się na mnie wydzierać to się zamknij.- powiedział Harry. Do pokoju weszła po cichu Alice. Dałam jej znak żeby zaczekała na zewnątrz.
- Sam się zamknij, PEDALE!
- Serio, myślisz że jestem pedałem?! Skoro tak uważasz to nie mamy o czym gadać a ja idę do mojej nowej dziewczyny gorąco się z nią całować. Słyszysz Alice!- wydzierał się Harry. Harry i Zayn wstali z kanapy. Popatrzyli się na siebie. Ja i Alice obserwowaliśmy to bardzo uważnie. Nagle chłopaki rzucili się na siebie. Ja i Alice podbiegłyśmy do nich. Alice podbiegła ja kuśtykałam. Z cudem ich rozdzieliłyśmy.
- Wy Debile! Alice to nie przedmiot! Jesteście głupkami! Macie się ogarnąć! Jesteście zwykłymi dupkami którzy nie potrafią nic załatwić tylko się bić! Macie się dogadać!

sobota, 12 maja 2012

10

                                            **** Jessica ****
Byłam cała w gorącej kawie i zobaczyłam go. To był mój były, Justin. Zerwałam z nim bo. Nie pamiętam dlaczego.
- Jessica?!- zrobił wielka minę i uśmiechną się z niedowierzaniem. Nie chciałam nic mu mówić. Szczególnie teraz, zalana kawą obok szczeniaka. Wzięłam Princessę na ręce.  Spojrzałam się w jego oczy i uśmiechnęłam się sztucznie. On chyba tego nie poznał.
- Jess! Ale się długo nie widzieliśmy!
- Na szczęście- mruknęłam pod nosem
- Co?
- Nie, nic nic. Wiesz muszę już iść. Kumple na mnie czekają.
- A tak słyszałem że odeszłaś z Angels i przeszłaś do jakiegoś zespołu Beyonce.
- Tak.- przerwałam mu- słuchaj ja serio muszę już iść.
- Ale wiesz że stawiasz mi kawę- Justin się uśmiechną. Był uroczy. Dałam mu mój numer telefonu i wyszłam z kawiarni. Doszłam do parkinu przy samochodzie stali Louis i Harry podbiegłam trochę. Zakupy były już chyba w samochodzie. Zastanawiałam się dlaczego zerwaliśmy z Justinem. On jest taki uroczy. Z każdą myślą o nim coraz bardziej się uśmiechałam. Weszłam do samochodu, nie chciałam prowadzić. Miałam za dużo miłych wspomnień z Justinem w głowie. Nie mogłam przestać się uśmiechać!
- Jessi, a co ty taka radosna? - zapytał Louis jedząc coś.
- A nic.
- No co?
- Nic.
- No dobra. Nic to nic.- powiedział Louis. Zapieliśmy pasy i wyjechaliśmy.  Grałam w jakąś grę na iPhonie, ale mi się znudziła i odłożyłam telefon obok radia.
- Ej, skoro nie możemy wracać do domu to gdzie jedziemy?- zapytał Harry. Zastanawiałam się trochę po czym odpowiedziałam;
- Pojedziemy do Liama i Agnes.
- Dobra.- odpowiedzieli chłopaki jednocześnie. Włączyłam radio. Właśnie leciała macarena. Ja i Lou zaczęliśmy się wygłupiać i tańczyć. Harry cały czas się śmiał. Princessa siedziała cicho obok Lou. Siedziałam odwrócona do Lou. Piosenka się zmieniła. Do Agnes i Liama długa droga. - pomyślałam. Ja i Lou nie przestawaliśmy się wygłupiać. Usłyszałam sygnał sms'a. Odwróciłam się i wzięłam telefon do ręki. Był od jakiegoś nieznanego numeru.
- Tęsknie za tobą. Wróć do mnie.  - Justin.
Nie mogę uwierzyć Justin chce żebyśmy nów byli razem! To jest piękne. Znów pojawił mi się uśmiech na twarzy.
- Co Jessi, kto napisał że jesteś taka uśmiechnięta?- zapytał Harry.

- Mój chłopak.- odpowiedziałam z szyderczym uśmiechem.

- Chłopak?!- wrzasną Lou. Spojrzałam się na niego i na Harrego. Harry patrzył się na mnie. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na drogę

- HARRY! CIĘŻARÓWKA! - wrzasnęłam...

                                                  **** Zayn****
Leżałem na kanapie obok Alice. Była we mnie wtulona. Leżeliśmy pod kocem.
- Wiesz Zayn. Też się zakochałam - powiedziała. Widziałem jak powoli tworzą jej się rumieńce na policzkach.
- Tak? W kim?- opowiedziałem uśmiechając się.
- Wiesz co?! W teletubisiu!
- Możesz mnie tak nazywać. - powiedziałem i pocałowałem ją w czoło. W tym momencie zadzwonił telefon Alice.
- Nie odbieraj- wyszeptałem tuląc ją.
- Muszę- powiedziała. Wstała, ubrała się w moją koszulę i odebrała telefon. Wyszła na chwilę z pokoju. Leżałem sam. Gadała chyba z 10 min. aż wróciła. Była cała w łzach. Szybko się podniosłem i przytuliłem ją.
- Co się stało? - zapytałem. Alice wybuchła. Płakała jak oszalała.
- Alice?!- szturchnąłem ją
- Harrrrry, Louis i Jesssssica mieli wypadek sąąąąą w szpitttalu.-odpowiedziała. Zamurowało mnie. Przytuliłem ją do siebie mocniej. Czułem jak łzy napływają mi do oczu.
- Jedziemy tam.- powiedziałem.
- Są w szpitalu przy Roah Street.- powiedziała prze łzy. Szybko się ubraliśmy i byliśmy w samochodzie. 4 min. później byliśmy już w szpitalu. Wbiegliśmy tam i podbiegliśmy do recepcji.
- Gdzie oni są?!- Wykrzykiwała Alice.
- Co z nimi?!- krzyczała Alice. Przytuliłem ją i uspokoiłem.
- Może nam pani powiedzieć gdzie leżą Jessica Sprouthe, Harry Styles i Louis Tomlinson i co się z nimi stało?- zapytałem spokojnym głosem.
- A państwo są?- zapytała murzynka w niebieskim stroju pielęgniarki.
- Bliskimi przyjaciółmi.- odpowiedziałem.
- Nie mogę wam udzielić takiej informacji. Nie są pani członkami rodziny.
- Proszę nam powiedzieć gdzie oni są. Nie mają to żadnej rodziny. Są z UK.- odpowiedziała zapłakana Alice. Pielęgniarka się na nas spojrzała.
- No dobrze. Zaprowadzę was do nich. Jednak będziecie państwo mogli zobaczyć tylko Jessice i Louisa. Pan Harry właśnie ma ciężką operację.
- Jak to operację?!- zapytała Alice. Znów zaczęła płakać. Kobieta szturchnęła jaką inną pielęgniarkę która stanęła za nią na recepcji. Szliśmy za nią długim korytarzem.
- Państwa przyjaciele mieli wypadek samochodowy. Zderzyli się ciężarówką. Najbardziej ucierpiał pan Styles. Ma wstrząs mózgu, uraz kręgosłupa i jest w śpiączce.
- Jak to uraz kręgosłupa?!- wykrzyczałem.
- Na szczęście nie poważny. Powinien z tego wyjść. Najpoważniejsza jak narazie jest śpiączka.- odpowiedziała pielęgniarska. Zamyśliłem się.
- A pozostali? - zapytałem.
- Pan Louis ma kilka rozcięć i zadrapań. Natomiast pani Sprouthe. Ma wstrząs i poważne uszkodzenie lewej ręki.- opowiedziała. Doszliśmy do wielkiej sali gdzie byli właśnie Jessica i Louis. Pielęgniarka zostawiła nas samych. Jessica spojrzała się się na nas powoli. Wyglądała strasznie. Była cała w siniakach i miała zabandażowaną lewą rękę. Uśmiechnęła się.
- Co tam u was?- zapytała ze zmęczeniem w głosie.
- U nas?! Mieliście wypadek a Ty się pytasz co u nas?!- zapłata Alice do Jess siadając obok niej na łóżku.
- No, tak.- odpowiedziała Jessica. Alice uśmiechnęła się przez łzy. Siadłem obok Lou. Miał zabandażowaną głowę i plastry na całym ciele.
- Co się paczysz?- zapytał.
- A nie nic. - odpowiedziałem.
- Jak to się stało? - Zapytałem
- Po prostu ciężarówka w nas wjechała.- odpowiedział Lou. Otworzyły się drzwi. To był lekarz.

- Pan Harry jest po operacji. Został wybudzony ze śpiączki. Jako najbliżsi możecie go odwiedzić. Aczkolwiek dobrze by było gdyby to była jedna osoba z was.-  powiedział. Patrzył się cały czas w kartę Jessi. .
- Alice idź. Ja pogadam z Zaynem. - powiedziała Alice.
- Gdzie jedzie Harry?- zapytałem lekarza.
- Jest na ostrym dyżurze, aby przy Harrym cały czas jakaś pielęgniarka miała dyżur. Dobrze by było gdyby ktoś z państwa cały czas przy nim był.
- To Harry już skończył operację?- zapytałem
- Co z nim?- zapytał Lou.
- Wszystko dobrze. Operacja powiodła się.Jak już wspominałem został wybudzony ze śpiączki .- odpowiedział lekarz i wyszedł z pokoju. Alice się na mnie popatrzyła. Przytuliłem ją i poszła do Harrego.



                                                     **** Alice****
Kiedy zadzwonili do mnie z tym wypadkiem nie mogłam w to uwierzyć. Potem wszystko tak szybko się potoczyło.  Pojechaliśmy do szpitala itd. Teraz idę za lekarzem na ostry dyżur do Harrego. Mam nadzieje że jest spoko. Tak jak mówił lekarz. Doszliśmy do innej części szpitala. Było tam bardzo dużo ludzi. Normalnie wszystko wyglądało ja w doktorze House'sie. Weszliśmy do sali w której leżał Harry był podłączony do kroplówki.
- Zostawię was samych.- powiedział lekarz. Siadłam obok Harrego na łóżku i zaczęłam płakać.
- Alice nie płacz.- słyszałam głos Harrego.
- Nie mogę. Leżysz tu taki... No w złym stanie.- Harry wytarł kciukiem moje łzy spływające po policzku.
- Nie płacz już Alice. Wyjdę z tego. A jak widzę jak płaczesz to sam chcę płakać. Ale wiesz co? Kiedy widzę twoje piękne włosy to nie mogę się chyba rozpłakać. Nadal się nie przyzwyczaiłem.- uśmiechnęłam się. Zapanowała niezręczna cisza. Poczułam jak Harry trzyma mnie za rękę.
- Nie płacz nigdy więcej.- wyszeptał. Nasze spojrzenia się spotkały. Zbliżałam się do niego i delikatnie musnęłam jego usta. Harry nie puszczając mojej ręki, drugą złapał mnie za głowę. Całował o wiele lepiej niż Zayn. No właśnie Zayn. Przecież nie mogę się całować z Harrym. Dwie godziny temu całowałam się tak z Zaynem. Harry powoli pogłębiał pocałunki. Kiedy całował znikały wszystkie moje troski. Liczył się tylko on. Nie myślałam o Zaynie.Oderwałam się od niego lekko dysząc.
- Alice. - powiedział Harry.
- Zostań moją dziewczyną.- wyszeptał. Napłynęły mi łzy do oczu.
- Harry ja nie mogę.
- Możesz.- powiedział i znów mnie pocałował. Kiedy się całowaliśmy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Nie przestawaliśmy się całować. Dopiero po minucie, aby wziąć oddech. Spojrzałam się na drzwi. To był Zayn.

poniedziałek, 7 maja 2012

9

                                                  **** Alice ****
Kiedy przyjechaliśmy do nowego mieszkania wszystko było takie dziwne. Nowe. Nie lubię zmian. A tu muszę zmienić wszystko. Nasz dom i ja byliśmy oczywiście przepiękni. Szczególnie ja. Skromność. Mój pokój był piękny. Złoto biały ze zwierzęcymi odcieniami. Był lepszy niż gdy mieszkałam z dziewczynami. Dosłownie walnęłam się na łóżko. Byłam strasznie zmęczona po tej całej stylizacji i w ogóle. Obok łóżka leżał nowiutki czerwony tablet. Wzięłam go i zaczęłam odwiedzać różne strony. Twitter, YouTube, Facebook itp. Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę- krzyknęłam. To była Jessica i Lou.
- Witam szanowną współlokatorkę- powiedział Louis.
- Niech pani pamięta, iż o godzinie 21 rozpoczyna się cisza nocna.- powiedziała Jessica z poważną miną
- Spadaj- powiedziałam i rzuciłam w nią poduszką.
- Witam że pani należy do tych jednych z nie-najspokojniejszych lokatorów.- powiedział Louis i razem z Jess położyli się obok mnie na łóżku. Odłożyłam mój tablet i patrzyłam się na sufit. Jessica i Lou podnieśli się do pozycji siedzącej, popatrzyli się na siebie i zaczęli się śmiać.
- Co was tak bawi?!
- Ty - powiedzieli i spojrzeli się na mnie wzrokiem jak by chcieli mnie zabić. Przy tym przestali się śmiać.
- Co?! Mam coś na twarzy?!
- Jak pan myśli, panie Louisie . Czy kości tego zacnego dziewczęcia gotować czy podpiec w piecu?
- Na pewno podpieczemy jej mięso na patelni. -powiedział i zaczął się "złowieszczo śmiać". Rzuciłam w nich poduszką. Zaczęliśmy się rzucać poduszkami i bić. Jak małe dzieci. Nagle Lou i Jess podnieśli mnie. Jessica za ręce, a Lou za nogi. Wynieśli mnie na korytarz. Położyli na schodach i uciekli do mojego pokoju. Biegłam za nimi ale nie zdąrzyłam ich dogonić. Zamknęli się w moim pokoju. Waliłam pięściami w drzwi. Ale to nic nie dało. Siadłam na podłodze oparta o ścianę.
- O zobaczymy twoje sms'y !- krzyknęła Jessica. Zerwałam się jak najęta i zaczęłam walić pięściami w drzwi. Nocą piszemy sobie sms'y z Zaynem. Właściwie o niczym, ale i tak to moje sms'y. Jessica i Lou otworzyli drzwi. Byłam wściekła. Oni byli uśmiechnięci. Wyszli ukradkiem. Patrzyłam się na nich z przymrużonymi oczami. Odwrócili się i powoli schodzili ze schodów. Ukradkiem zobaczyłam, że Jessica trzyma mój telefon w ręku.
- Zabiję was! ODDAWAJCIE- krzyknęłam i zaczęła się bitwa. Biegaliśmy po całym domu. Pozbijaliśmy przy tym kilka wazonów. Biegając Louis wykrzykiwał moje sms'y. Nagle pośliznęłam się o dywan w przedpokoju. Upadłam. Wtedy podbiegł do mnie nasz mały piesek i zaczął mnie lizać po buzi. To było takie słodkie. Podeszli do mnie Lou i Jessi.
- Ooo. Wiesz co masz ten telefon- powiedziała Jessica, oddała mi mój telefon i kleknęła przy mnie. Ściągnęła ze mnie psa i wzięła go na ręce. On ją też zaczął lizać po twarzy.
- Skoro tak strasznie lubisz lizać nazwiemy cie Lizak.- powiedział Louis
- Nie ma mowy!- Krzyknęła Jessi. W tym momencie podszedł do nas Harry i Zayn. Harry pomógł mi i Jessice wstać. Jessica właściwie nie leżała na podłodze tak jak ja tylko klęczała. Wstaliśmy i przeszliśmy do salonu.  Ja i Lou siedliśmy na kanapie, a reszta na podłodze.
- Wiecie że to dziewczynka.- powiedział Zayn
- A z kąt to wiesz?- zapytałam z niedowierzaniem. Wesoły piesek ( albo suczka) biegała po między Jessicą a Harrym
- Beyonce mi mówiła.
- To nie może się nazywać lizak.- powiedziała oburzona Jessica.
- To może Katy? - powiedział Hazza
- Stuknij się w łeb.- powiedziałam z miną ARE YOU FUCKING KIDDING ME?
- Może Princessa? No wiecie mała Princessa. Słodko brzmi - zaproponował Zayn
- Fajnie brzmi. A tobie sie podoba?- powiedziałam i spojrzałam się na malutką suczkę. Ona szczeknęła.
- Ej, ale przeciesz ona nie ma nic do jedzenia ani obroży. Tylko jest czyściutka i zdrowa.- powiedziała Jess i uśmiechnęła się. Równocześnie patrząc się na Harrego i Louisa.
- To co idziemy chłopaki? - zapytała
- Jasne.- powiedział Zayn
- Ale możemy tylko ja, Harry i Lou kupić to wszystko.
- A my dlaczego nie?- zapytałam oburzona
- Bo wy będziecie się zajmować Princessą -  odpowiedział Lou
- Nie Princessa idzie z nami.- Jessica popatrzyła się na Harrego i Louisa. Harry na Louisa. Wstali ubrali się i wyszli z domu. Wtedy jeszcze weszła szybko do domu Jessica wzięła kluczyki od swojego ferrari którego jej niedawno podstawili po dom i krzyknęła " Wrócimy jutro". Zanim zdążyłam jej coś odkrzyknąć usłyszałam Głośne trzaskanie drzwi. Popatrzyłam się na Zayna. On na mnie. Zayn jest strasznie przystojny. Jego głębokie, brązowe oczy patrzyły sie prosto w moje. Czułam jak serce zaczynało mi szybciej bić. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Alice Co ty robisz?! Otrząśnij się! - powtarzałam sobie w duchu. Raptem się ocknęłam. Uciekłam do kuchni. Ręce mi się trzęsły. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
- Chcesz coś do picia?- zapytałam drżącym głosem
- Jasne. - powiedział Zayn. Chyba włączył telewizor. Zajrzałam do lodówki. Wzięłam jakiś sok i nalałam go do dwóch szklanek. Poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odwróciłam się do tyłu. To był Zayn.
- Alice. Wiesz chyba się zakochałem - powiedział i pocałował mnie. Bardzo namiętnie. Podobało mi się. Całowaliśmy się tak z minutę. Oderwałam sie od niego.
- Zayn, ale ja nie mogę...
- Alice, słuchaj podobasz mi się. Zawsze mi sie podobałaś. Pamiętasz kiedy w domu prawie sie pocałowaliśmy? Wtedy nie miałaś nic przeciwko.
- No ale wtedy byliśmy w dwóch innych zespołach i...
- No i co z tego - wszedł mi w zdanie pogładził ręką po moim policzku i spojrzał głęboko w oczy.
- Alice... Kocham Cię- wyszeptał. Zakręciło mi się w głowie. Spojrzałam się na podłogę, następnie znów na niego. Zaczęłam go namiętnie całować. Najlepiej jak umiałam. Posadził mnie na blacie kuchennym i...



                                                   **** Jessica ****
- Mój plan się na pewno powiedzie - powiedziałam chłopakom kiedy chodziliśmy pomiędzy półkami w Tesco i wybieraliśmy dla Princessy jakieś jedzenie.
- Jaki plan?- zapytał Harry patrząc się na mnie jak na idiotkę.
-  No żeby Alice i Zayn wreszcie zaczęli ze sobą chodzić.
- Aaa, to o ten plan ci chodziło. - powiedział Louis.
- Wiesz to w końcu ja pomogłem ci go doprowadzić do fazy końcowej. - powiedział Harry
- Kiedy mój plan się rozpoczynał ty nie czaiłeś o co chodzi. 3 sekundy emu też nie wiedziałeś o co caman. - spojrzałam się na niego.
- Może tak było... Ciekawe co teraz robią? - zapytał Harry
- Wiesz czytają razem książkę, a i przy okazji polują na nosorożce?! - odpowiedział mu Louis.
Wzięłam ostatnią puszkę karmy dla naszej Princesski i podeszliśmy do kasy.
- Jessica kupisz mi Kinder niespodziankę? - Zapytał się mnie Harry z miną szczeniaczka.
- A ile ty masz lat? Trzy?
- Ta mi też - powiedział Louis.
- No ty to jeszcze młodszy.
- Mogę mieć trzy latka jak mi kupisz tą Kinder niespodziankę.
- Dobra dzieci. Weście sobie po jednej.- zaczęłam szukać w mojej torbie portfela wyciągnęłam go i spojrzałam się na koszyk. Mieliśmy strasznie dużo zakupów. Koszyk był wypełniony po brzegi. 5 min później szliśmy już do samochodu z siatkami. Otworzyłam mój samochód. Ze środka wybiegła Proncessa. Wbiegła do TESCO. Rzuciłam wszystkie zakupy i pobiegłam za nią.
- Jessica gdzie biegniesz?!- słyszałam za plecami jak chłopki krzyczeli. Po mniej więcej 3 okrążeniu całego TESCO i wszystkich sklepach jakie jeszcze były w galerii wbiegła do Starbucks Cafe. Wtedy uderzył we mnie jakiś facet. Byłam cała w kawie. Wtedy Princessa nareszcie się zatrzymała.
- Patrz jak leziesz!- krzyczał mnie mnie ten facet
- JA?! TO TY WYLAŁEŚ NA MNIE GORĄCĄ KAWĘ!- spojrzałam się na niego i zobaczyłam że to był on...


piątek, 4 maja 2012

8

                                                        ****Jessica****
- Co?! Na czyjego maila? - wrzasnęłam. Byłam przestraszona tym że w ogóle nie jesteśmy przygotowani. Nie mam pojęcia jaka jest Beyonce.  Może nas od razu znielubić. Ja na wet nie wiem nic o tym konkursie.
- Na Harrego.- powiedział Zayn. Louis poszedł się myć, a ja poszłam jakoś ratować sytuacje. Zbiegłam na dół. Wszyscy byli w rozsypce. Tylko nie ja. Oczywiście że nie ja. Musiałam teraz wszystko zrobić. Wydrukowałam teks i zgrałam sobie na iPhone'a  Bleeding Love. Kiedy skończyłam weszłam do kuchni. Za pół godziny mieliśmy pierwszą próbę. Wszyscy siedzieli i zadowoleni jedli babeczki. Wściekłam się i za mniej więcej wszyscy jechaliśmy na próbę. Ja i Alice mniej więcej byłyśmy nauczone tej piosenki. Śpiewałyśmy ją na jakimś koncercie. Podobno chłopaki też.
- STOP!!!- krzyknęła Alice. Wbiegła z samochodu i grzebała w śmieciach.
- Alice pogrzebiesz sobie później jedziemy!- krzyknęłam zła i zdezorientowana. Po chwili Alice przestała grzebać i owinęła coś w swoją bluzę.
- Alice nie kradnij ze śmietnika- zaśmiał się Harry
- Hahaha, bardzo śmieszne.- powiedziała Alice i weszła do samochodu. Odwinęła to coś co miała w bluzie i tam był pies!
- O, jakie cudo! Jest śliczny. Zatrzymamy go?- zapytałam
- No dobra ale tak teraz?- powiedział Harry
- Teraz to my mamy próbę- powiedział Zayn wysiadając z samochodu. Nie zorientowałam się kiedy dojechaliśmy.
- To co z nim zrobimy?- zapytała Alice.
- Schowaj go do torby. Po próbie się nim zajmiemy.- odpowiedział Zayn
- Witam was kochani. Nareszcie jesteście. - Wszyscy obejrzeliśmy się za siebie. To była Beyonce. Nie wiem dlaczego ale ciarki mnie przeszły.
- Och jaki śliczny piesek.- pogłaskała naszego nowego pieska.
- To bernardyn. Prawda?
- Tak, tylko że znaleźliśmy go na ulicy w śmietniku przed chwilą i czy mógł by zostać z nami na próbie?- zapytałam nieśmiało.
- Dziś nie zajmujemy się piosenką tylko waszym wyglądem i wszystko wam mówię.- zaśmiała się Beyonce.
- Ale przecież napisałaś nam e-maile  że mamy się tego nauczyć na dziś. - powiedziała Alice ze zdziwioną miną.
- Nie napisałam wam żebyście sie tego nauczyli na jutro.- odpowiedziała zdziwiona Beyonce.Normalnie zjadaliśmy Harrego wzrokiem.
- No dobrze, ale może wejdziemy do środka?- zaproponowała Beyonce. Pokiwaliśmy głowami. Beyonce wzięła malutkiego szczeniaczka na ręce i weszliśmy do wielkiego budynku. Było tam wszystko. Wielka sala do tańczenia, studio nagraniowe, kuchnia, pokój do gier, a nawet spa z fryzjerem i tp.
- Podoba wam się sanktuarium mojego męża?- spojrzałyśmy się na siebie z Alice.
- Jest świetnie- powiedziałam
- Najpierw zajmiemy się waszym wizerunkiem.- powiedziała i otworzyła wielkie szklane drzwi gdzie czekało chyba z trzydzieści osób. Mnie i Alice zaciągnięto do fryzjera. Strasznie długo robiono nam coś z włosami. W końcu z pięknych blond włosów Zrobiono mi średniej długości, kręcone, czerwone włosy z wygolonym , czarnym,prawym bokiem. Przestraszyłam się kiedy się zobaczyłam w lustrze, ale mi mineło kiedy zobaczyłam fryzurę Alice. Miała piękne proste, blond włosy. Teraz ma czerwone afro. Takie jak miała kiedyś Rihanna. Zaczęłyśmy się z siebie śmiać. Wtedy podeszła do nas Beyonce.
- Zmieniamy drastycznie wasz styl. To dopiero początek a wy już się z siebie śmiejecie- powiedziała uśmiechając się.
- Wyglądamy strasznie.
- Jak czerwony kapturek.- zaczęłyśmy się wszystkie śmiać.
- Jeśli tak uważacie, to się cieszcie że nie widziałyście chłopaków. Kiedy chcieliśmy im zmienić fryzurę zaczęli krzyczeć i płakać że nie chcą.- zaczełyśmy się śmiać. Wstałyśmy z foteli. Beyonce nas zaprowadziła do jakiegoś wielkiego pomieszczenia. Było tak strasznie dużo ciuchów. Jak w sklepie. Czekało tam na nas sześciu stylistów.
- Po co to wszystko?- zapytałam się Beyonce.
- Jesteście w nowym zespole. Nowy zespół nowe życie. Nowe życie nowy wizerunek, wiele zmian- uśmiechnęła się. Styliści zaczęli nas mierzyć i poszli czegoś szukać. We trzy siadłyśmy na jakiejś toaletce.
- A dlaczego wybrałaś akurat nas. Miałaś przecież wszystkie gwiazdy świata do dyspozycji. A ty wybrałaś nas. Z Londynu.- zapytała Alice machając nogali jak mała dziewczynka.
- Kiedy zaproponowano mi rolę mentora nie zgodziłam się. Dowiedziałam się po 3 tygodniach że to show z moimi koleżankami i kolegami po fachu.- uśmiechneła się-  Katy Perry, Rihanna, Shakira, Kelly Rowland, Ne-Yo, David Guetta i wiele, wiele innych. Wtedy się zgodziłam. Nocami przesłuchiwałam nagrania z YouTube i sukałam tych gwiazd. W waszym wokalu jest coś niezwykłego. Inne dziewczyny z Angels też to mają. Ale nie tak strasznie widoczne jak u was. Dlatego wybrałam was. Chłopaków wybrałam, bo też mają świetny głos, ale są też śmieszni i weseli. Żeby być sławnym trzeba mieć też miłą osobowość i wygląd. Ludzie nie będę słuchać przecież jakiegoś menela z pod sklepu. Nawet jak by miał wybitnie uzdolniony głos.- po wypowiedzeniu tych słów Beyonce wstała, uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Kiedy wyszła przybiegli do nas styliści. Po 2 godzinach znów zobaczyłam Alice. Z rockowej dziewczyny stała się taką trochę Marilyn Monroe. Zaczełam się z niej śmiać ona ze mnie. Nie wiedziałam jak wyglądam. Mój styl był jak taki jak skate. Czyli Duże bluzki i krótkie spodenki. Alice miała na sobie krótkie, czarne spodenki za pępek, stanik z cekinów i długą czerwono-czarną koszulę w kratę. Wszystko dopełniały seledynowe szpilki, paznokcie i seledynowa bandamka na głowie. Miała bardzo mocny makijaż. Styliści zawołali nas do siebie. Podeszłyśmy do siebie i stanełyśmy przed lustrem. Znów zaczełyśmy się śmiać. Miałam na sobie krótką,ale z wysokim stanem, czarną tiulową spódnicę i krótką bluzę z flagą USA tak że było mi widać brzuch. Do tego czarne szpilki i czerwona bandamka. No i jeszcze dużo branzoletek. Wyglądałyśmy z Alice jak siostry. W tym momencie weszli chłopcy. Wyglądali uroczo. Zayn się zmienił najbardziej. Miał na sobie skórzaną kurtkę, czarne buty z białą podeszwą, jasne rurki i czarna bluzkę z jakimś nadrukiem. Louis i Harry wyglądali jak skejci. Duże bluzki i rurki. Do tego męskie conversy. Popatrzyliśmy się na siebie i przyszła Beyonce.
- Wow, dziewczyny. Ale się zmieniłyście- powiedzieli Louis, Harry i Zayn jednocześnie. Uśmiechnęłyśmy się zadziornie z Alice. Beyonce zaprowadziła nas do sali tanecznej. Powiedziała że to tu spędzimy najbliższe osiem tygodni.
- To wytłumaczysz nam wszystko jeśli chodzi o konkurs?- zapytał Harry. Nie mogłam się przyzwyczaić do jego nowego wyglądu.
- To tak, od dziś mieszkacie razem- powiedziała, a ja i Alice już zaczełyśmy jęczeć i krzyczeć nie.
- W waszym nowym mieszkaniu macie już nowe ciuchy. Macie tak wyglądać nie tylko na scenie ale i w prawdziwym świecie,
- Ja nie przeżyję w tych obcasach- przerwałyśmy Beyonce ja i Alice jednocześnie.
- Macie tam też inne buty, lecz szpilki też macie nosić. Od jutra będziecie tu przychodzić i będziemy ćwiczyć po 5 godzin dziennie. Nasze występy mają też uwzględnione rapowanie i układy taneczne. Kto u was najlepiej rapuje?- zapytała Beyonce, a wszyscy wskazali palcem na mnie.
- O świetnie więc Jessica będzie zawsze rapować. A co do pierwszej piosenki to pierwszą zwrotkę śpiewa Harry do pewnego momentu.- podała nam kartki z pozaznaczanymi odcinkami-Wtedy wejdzie Lou. Refren śpiewają dziewczyny 3 zwrotkę Zayn i znów Lou. A 3 zwrotkę śpiewacie na zmianę- powiedziała patrząc się na mnie i Alice.-No to na dziś koniec. Jedźcie do waszego domu- powiedziała wstając i podając nam klucze do nowego mieszkania. Wziełam je niechętnie. Kiedy wychodziliśmy Beyonce oddała nam naszego nowego psa.
- Jest zdrowy, byliśmy z nim u weterynarza.- powiedziała
- O dziękujemy- powiedziała Alice. Wsiedliśmy do nowego samochodu o którym Beyonce mówiła nam w ostaniej chwili przed wyjściem. Kiedy już odjechaliśmy Beyonce zatrzymała Auto i powiedziała że nazywamy się Titanium. Co to za beznadziejna nazwa?!- pomyślałam. Dojechaliśmy do jakiejś wielkiej willi z basenem. Weszliśmy do środka. Było tak wszystko. Nawet sala dyskotekowa.
- Ej, pokoje są pewnie na górze. Każdy jest pewnie inny, Więc...- Lou nie skończył mówić a my jak jakieś świry biegliśmy po schodach i zaglądaliśmy do każdego pokoju. W końcu znalazłam mój. Widziałam że jest mój. Jedna ściana była zrobiona z szafek na cukierki, takich jakie są w sklepie. Były oczywiście pełne. Miałam fioletową wykładzinę i różowe ściany. Wszyskie meble były białe. A łóżko było ustawione na wysokiej platformie. Normalnie cud.


                                                                               
Kolejny rozdział dodam po 2 komentarzach. Wiem że to mało, ale dla mnie dużo ;)
Suzi xx